Piastowskie zawody konne. 
Impreza dla początkujących

2012-07-08 20:10:30 (ost. akt: 2012-07-08 21:45:58)

— Nasze zawody dedykowane są głównie dla amatorów, czyli osób, które nie mają wiele wspólnego z tym sportem, a chciałyby spróbować swoich sił — uważa Katarzyna Nazarewicz z Gospodarstwa Agroturystycznego „Pod Lasem” w Piastowie, które było organizatorem zawodów w skokach przez przeszkody.

Zawody w Piastowie głownie skierowane były dla jeźdźców amatorów

Zawody w Piastowie głownie skierowane były dla jeźdźców amatorów

Autor: Krzysztof Fedak

Były to już dziesiąte, jubileuszowe, zawody konne w skokach przez przeszkody organizowane w gospodarstwie agroturystycznym w Piastowie. Impreza przyciągnęła około 40 uczestników z pobliskich klubów jeździeckich. Wyjątkiem była uczestniczka z Warszawy.


— Cały czas staramy się utrzymać formę tej imprezy, żeby nie zatraciła ona sensu, by można było się dobrze bawić — twierdzi Nazarewicz. — W konkursie LL startują zazwyczaj zawodnicy, którzy często stawiają swoje pierwsze kroki na parkurze. Są to wielkie emocje nie tylko dla nich, ale także dla rodzin i znajomych.

Tegoroczna Piastowiada rozpoczęła się od konkursu klasy LL na dokładność, czyli rywalizacji dla prawdziwych amatorów. Tu aż dziewięciu zawodników przejechało parkur bezbłędnie i spośród nich wylosowani zostali zwycięzcy. Szczęśliwy los uśmiechnął się do Urszuli Werner z klubu Bertyn Piastowo, jadącej na koniu Gujawa.


Natomiast na czwartej pozycji konkurs ukończyła inna zawodniczka gospodarzy Anna Ślesicka.

— Jeżdżę zaledwie pół roku, to moje pierwsze zawody i uważam, że wyszły mi super — mówi Anna. — Miałam dwa czyste przejazdy i naprawdę jestem z siebie zadowolona. Jechałam na koniu Paula, który ma 14 lat. Jest takim jakby koniem profesorem, pomaga i bardzo dużo uczy.

Powody do zadowolenia miała także najmłodsza uczestniczka zawodów 8-letnia Nina Tulisow, dla której udział w Piastowiadzie był pierwszym w życiu startem w takiej imprezie. Młoda zawodniczka pokonała przeszkody na kucyku Rambo ze Stadnina Koni Narusa. 

— Przed startem najbardziej obawiałem się, że spadnę i coś mi się stanie, ale na koniec nawet popłakałam się ze szczęścia — powiedziała po swoim przejeździe Nina.

Ośmiolatka otrzymała od organizatorów nagrodę specjalną dla najmłodszego uczestnika Piastowiady.

Następnie do rywalizacji przystąpili nieco bardziej wprawieni jeźdźcy rywalizujący w konkursie zwykłym klasy L. Tu ponownie najlepiej poradziła sobie Urszula Werner, tym razem jadąc na koniu Juta.

W tym konkursie, jak i zresztą w całych zawodach (oprócz konkursu Old Boy), uczestniczył jedyny mężczyzna Mateusz Kajko z klubu Bertyn Piastowo.


— Jeżdżę już szósty rok, a od trzech lat po okiem pani Katarzyny Nazarewicz — mówi Mateusz. — Jeśli chodzi o zawody to nie wypadam samemu siebie chwalić, ale nikt nie narzeka na ich przebieg i organizację. Atmosfera bardzo fajna, dopisała pogoda, choć dla koni i jeźdźców mogłoby być nieco chłodniej.


Z organizacji zadowolona była także Ewelina Zielowicz, choć już ze swojego przejazdu nieco miej.
— Jechało się dobrze i gdyby nie ludzkie błędy byłoby bardzo dobrze — uważa zawodniczka. — Jeździectwo to bardzo trudny sport, jak to mówi mój trener, jeździectwo jest dla ludzi myślących.

Trzeci konkurs klasy P, czyli z przeszkodami ustawionymi na wysokości 110 cm przyniósł sporo emocji, choćby dlatego, że brali w nim udział zawodnicy, którzy mają już za sobą wiele startów w podobnych zawodach. Najlepiej na parkurze spisała się Paula Jeleniewska z Łęcza, na koniu Czaora.


Zawody zakończył, rozgrywany po raz pierwszy w historii, konkurs w klasie Old Boy. Jak twierdzą organizatorzy to konkurs dla biznesmenów, czyli osób, który naprawdę się bawią, są pasjonatami koni, ale ze sportem mają niewiele wspólnego. Głównie chodziło o zabawę, dlatego też przeszkody ustawione zostały na wysokości 50 cm.

— Konkurs ten był odebrany przez publiczność niezwykle emocjonalnie, były brawa, gorący doping, kilka upadków, które również zostały nagrodzone brawami — dodaje Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz, odpowiedzialna za kontakt z mediami.

Najlepiej w tej klasie poradził sobie Waldemar Kalicki na koniu Burgund's Son.
Krzysztof Fedak



Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie Coś się źle wyświetla? Widzisz błąd? Zgłoś nam to!

Dodaj swój komentarz